Przejdź do treści

Podróże i żeglarstwo Relacje

Stachu, ale luksus!

Podróż poślubna

20 lat temu, tuż po naszym ślubie, ruszyliśmy nocą samochodem do Chorwacji. Czekał tam na nas żaglowy jacht, którym mieliśmy wyruszyć w podróż poślubną. Nie wiedziałam jeszcze, że właśnie podczas tego rejsu odkryję miłość do żeglowania i po raz pierwszy zdefiniuję, czym tak naprawdę jest dla mnie luksus.

Nie miałam żadnego patentu ani żeglarskiego doświadczenia.

Staszek, mój mąż, z łódkami był związany od dziecka. To zasługa jego rodziców, którzy kochali motorówki i zabierali dzieci nad morze, oczywiście razem z łodzią. Ale samodzielny rejs, a do tego odpowiedzialność za świeżo poślubioną żonę… To już było prawdziwe wyzwanie.

Zaufałam mu.

Dziś, 20 lat później, żeglowanie jest częścią naszego życia. A tamten pierwszy rejs wciąż pamiętam bardzo dokładnie.

09.09.2006 r.

Po północy zwinęliśmy się z przyjęcia ślubnego, pojechaliśmy do mieszkania, żeby szybko się przebrać w sportowe ciuchy, zabraliśmy kasę z kopert, spakowaliśmy walizki i w drogę…

Czas był dla nas cenny, lubimy go dobrze wykorzystywać.
Gości przenieśliśmy z restauracji do klubu Alchemia, gdzie impreza trwała dalej, życzyliśmy im miłej zabawy, a sami ruszyliśmy przez noc do Chorwacji.

Mój, od kilku godzin już mąż, wszystko zorganizował. Nawet udało się wyjątkowo rozpocząć rejs w niedzielę, co w Chorwacji nie jest wcale takie oczywiste, bo czartery zwykle zaczynają się od soboty. Dotarliśmy nad ranem i wyruszyliśmy w nasz pierwszy wspólny rejs.

W marinie czekała na nas, z dzisiejszej perspektywy łódeczka, a wtedy luksusowy jacht żaglowy Bavaria 30. Na łódce znaleźliśmy niespodziankę od armatora – butelkę wina, suszone figi i winogrona. Mieliśmy ten jacht tylko dla siebie. Załadowaliśmy bagaże, oddaliśmy cumy i odpłynęliśmy, w dosłownym i w przenośnym tego słowa znaczeniu.

To był mój pierwszy rejs żeglarski. Nie miałam żadnych umiejętności, żadnych patentów, musiałam zaufać mężowi. I to był taki pierwszy test naszego małżeństwa.

Lubię wracać do wspomnień, bo przypominają mi, ile przeżyłam, co ukształtowało mnie taką, jaka jestem dzisiaj, i przede wszystkim pokazują, co naprawdę ma dla mnie znaczenie.

Rejs był dla nas testem. Sprawdzał zaufanie i nasze reakcje w różnych sytuacjach. A życie? Jak pogoda na morzu – zmienne. I taką pogodę mieliśmy podczas naszego rejsu: słoneczną, spokojną, ale też sztormową. W te piękne dni było łatwo – kąpiele słoneczne, pływanie tak, jak nas Bozia stworzyła, w krystalicznej wodzie, przepływanie od wysepki do wysepki, zwiedzanie miasteczek.

Ale bywało też trudniej. Silny, porywisty wiatr, zacięty grot, konieczność wjechania na maszt, zaklinowana kotwica i szukanie sposobu, jak ją wyciągnąć.
To były sytuacje, które przygotowywały nas na dalsze wspólne życie i pokazywały, że w każdej sytuacji damy radę, jeśli działamy razem.

Ten rejs wyznaczył też nasze standardy. Odkryłam nową miłość – żeglowanie. I zdefiniowałam dla siebie luksus.
Leżałam na dziobie jachtu i patrzyłam na słońce wychylające się zza żagla. Miło bujało, więc raz się pojawiało, raz chowało za białym żagielkiem. Do tego dźwięk chlupiącej wody o burtę jachtu…

Pamiętam, że zwróciłam się do męża:

– Stachu?
– Tak?
– Ale luksus…

I w tym luksusie żyję do dzisiaj.

Wychodząc za mąż, nie miałam za nadrzędny cel urodzenia dzieci, zbudowania domu i posadzenia drzewa. Chciałam po prostu jak najpiękniej przeżyć życie razem. A jak wyjdzie, to życie pokaże.

Naszym celem było spędzać jak najwięcej czasu razem. Być blisko.
Naiwne? Nie wiem. Ale działa do dziś! Bo życie samo układa dla nas scenariusz, bazując na wcześniej „zebranych danych”.

A może właśnie dlatego tak lubię wracać do wspomnień. Bo po 20 latach widzę, że tamten pierwszy rejs nie był tylko podróżą poślubną. Był początkiem naszej wspólnej podróży przez życie.

W 2026 roku, 20 lat później wróciliśmy w to samo miejsce.

Razem w drodze  – Czy powtórzyliśmy tę podróż dokładnie tak samo? 😉

Napisz komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Wiadomość od Agi

Zapisz się, jeśli chcesz dostawać powiadomienie o każdym nowym wpisie. Bez spamu — tylko nowe historie.