• HOME
  • OPOWIADANIA
  • HISTORIE OSOBISTE
  • PODRÓŻE
  • AUTORKA
Aga Opowiada – Krótkie historie - The value of emotions come from sharing them, not from having them
  • Opowiadania
  • Historie osobiste
  • Podróże
  • Autorka
Aga Opowiada – Krótkie historie - The value of emotions come from sharing them, not from having them
  • Opowiadania
  • Historie osobiste
  • Podróże
  • Autorka
Aga Opowiada – Krótkie historie - The value of emotions come from sharing them, not from having them

Kategorie

  • Autorka (2)
  • Easy Yachting (11)
  • Historie osobiste (9)
  • Opowiadania (5)
  • Podróże (10)

Aga opowiada - Podróże z refleksją

Podróże nauczyły mnie otwartości i dystansu – do siebie i do życia.
Zwłaszcza te do miejsc prostych, mniej cywilizowanych, gdzie ludzie żyją inaczej.
Z perspektywy czasu myślę, że mądrzej.

To właśnie tam znów zrozumiałam, że Europa, w której żyję, nie jest pępkiem świata.
I że to, co proste, potrafi być naprawdę piękne i dobre.

Dlatego postanowiłam pisać te relacje.Ale nie znajdziesz tu przewodnika turystycznego. To opowieści z podróży – z ludźmi, emocjami i refleksją.

Easy Yachting, Podróże

Powiem Ci jak wstanę

Kocham ten moment, kiedy oddaję cumy i odpływam. Zostawiam za sobą ląd i udaję się w rejs. A właściwie w podróż, którą odbywam z małą grupą ludzi na bardzo ograniczonej przestrzeni – na jachcie.
Z założenia organizowane przeze mnie rejsy mają być dla ich uczestników pełnym relaksem. Bez obowiązku obsługi jachtu czy warunku posiadania jakichkolwiek umiejętności żeglarskich. Czymś w rodzaju wakacji w agroturystyce, czy podróży kamperem. Z taką różnicą, że tym kamperem jest komfortowy katamaran pływający po morzu, a zamiast agroturystyki uprawiasz aqua-turystykę. Dlatego wybierając się z grupą na rejs nie nastawiam się na wypoczynek w klasycznym tego słowa znaczeniu. Organizuję rejs, by pokazać życie na jachcie – mój art of living, i żeby nim zarażać innych. Jadę z nastawieniem na ludzi i na uwolnienie w sobie i w innych wewnętrznego dziecka, które każdy z nas nosi w sobie. Ale o którym tak często zapomina żyjąc w klatce sztucznie wykreowanych norm i zasad dzisiejszego cywilizowanego świata. To właśnie to wewnętrzne dziecko pozwala nam na życie tu i teraz. Nie martwi się o to co było i co będzie.
Na jachcie liczą się pierwotne potrzeby – zdobycie jedzenia, picia i … warunki pogodowe. Porzucenie lądu sprawia, że umysł ponownie otwiera się na dostrzeganie piękna w prostocie i odkrywanie i zdefiniowanie szczęścia na nowo.
Bo przecież szczęście to nic innego jak kochanie życia – w każdej jego odsłonie. Każdy z dotychczas odbytych rejsów był niepowtarzalny. Wszystko za sprawą jego uczestników i oczywiście życia na jachcie, które płynie zupełnie inaczej, niż na lądzie. We wspólną podróż zabieram często zupełnie nowych, nieznanych mi ludzi. Towarzyszą mi też znajomi, przyjaciele czy rodzina. Ale i wtedy za każdym razem jest inaczej. Wpływa na to akwen, po którym pływamy oraz czas – bo zgodnie ze słowami piosenki, „każdy czas znaczy swój ślad”. Tak też było podczas tegorocznego rejsu w Chorwacji. To był rejs ośmiorga zupełnie różnych, bardzo silnych osobowości, ale też bardzo dojrzałych emocjonalnie ludzi. I wydawałoby się, że to ja mam potrzebę dania czegoś od siebie, pokazania czym jest prawdziwa wolność i radość z życia. A tu okazuje się, że dostaję dużo więcej w zamian.
Jedna z uczestniczek rejsu powiedział mi na koniec, że „nie wiedziała, że jest tylu pięknych ludzi na świecie”.
To zdanie jest dla mnie największa nagrodą i motywacją do organizowania kolejnych rejsów w stylu easy yachting.

Na rejsie również została zdefiniowana nowa pora dnia: „powiem Ci jak wstanę” Czasami odnoszę wrażenie, że rejsy jachtem są czymś więcej, niż czystą formą hedonizmu i lenistwa;-) Że przyjmują pewnego rodzaju formę warsztatów rozwojowych dla jego uczestników. Może nie wszystkim jest z tym po drodze, ale ta ograniczająca nas przestrzeń, bliskość i brak możliwości ucieczki powodują ,że w przyspieszonym tempie odbywamy szkolenie z rozwoju osobistego czy budowaniu relacji interpersonalnych. Jeśli teraz zadajesz sobie pytanie, czy taki rejs jest dla Ciebie? To powiem tak, nie dowiesz się, dopóki nie spróbujesz 😉
Nie nastawiaj się, nie miej żadnych oczekiwań. Po prostu rzuć się na głęboką wodę – w przenośnym, jak i prawdziwym tego słowa znaczeniu. I nie bój się. Nie utoniesz, w razie potrzeby przybędę na ratunek.
19.09.2021by Agnes
Easy Yachting, Podróże

Dominica – Welcome to Paradise!

Spójrz na mapę poniżej. Widzisz na niej wyspę o nazwie Dominika?

 

 

Wyspa została odkryta przez Krzysztofa Kolumba podczas jego drugiej wyprawy w 1493r., a że pierwszy raz zobaczył ją w niedzielę (z hiszp. domingo – łac. Dominica), nazwał ją Dominika.
Nie potrafię opowiedzieć o Dominice w jednym kawałku. Jest zbyt piękna, zbyt dziewicza i różnorodna. W dzisiejszej opowieści zatrzymam się na chwilę na północnym cyplu wyspy. To ma dać Ci przedsmak tego, co nadejdzie w kolejnych wpisach o tej górzystej i nadal bardzo dziewiczej wyspie.

 

 

Na Dominikę przypływam wraz z grupą przyjaciół jachtem. Nie zdążyliśmy jeszcze zakotwiczyć w naszej ulubionej zatoce Prince Rupert Bay w pobliżu miasteczka Portsmouth, a już wita nas lokalny przewodnik i przyjaciel okrzykiem: Welcome to Paradise!
Martin, bo tak ma na imię, jest przewodnikiem z powołania i naszym lokalnym przyjacielem. Za każdym razem wypływa nam naprzeciw witając pięknym bukietem karaibskich kwiatów.

 

Indian River

 

Na drugi dzień rano Martin zabiera nas swoją łodzią w głąb rzeki Indian River.
Ujście rzeki znajduje nieopodal miejsca, w który kotwiczymy i można do niej wpłynąć tylko na wiosłach.

 

Wyprawa w głąb rzeki Indian River

 

Rzeka przedziera się przez las tropikalny a sceneria przypomina klimaty z Władcy Pierścieni – nienaruszona, dziewicza natura. Przyjmuję ją z wdzięcznością i pokorą. Jestem żeglarzem i rozumiem, że przed naturą trzeba czuć respekt. Martin, zresztą jak każdy na wyspie, jest dumny ze swojego kraju. Opowiada o nim w taki sposób, że chce się słuchać i słuchać. Na swojej drewnianej łodzi ma namalowaną flagę Dominiki i chętnie wyjaśnia co oznaczają jej poszczególne elementy: papuga jest symbolem wyspy, zielone gwiazdki dookoła to symbol nadziei oraz gmin, na które podzielona jest wyspa. Żółty pasek oznacza światło oraz najważniejsze owoce na wyspie (banany i cytrusy), biały pas natomiast przejrzystość rzek i wodospadów oraz czystość ludzkich intencji. Czarny to kolor żyznej ziemi. Zielone tło symbolizuje bujność przyrody na wyspie a krzyż z pasków wiarę w Boga.
Wiosłując dalej Martin odśpiewuje nam przepięknym głosem hymn Dominiki.

 

  •  

Indian River (Indiańska Rzeka) to wyjątkowa rzeka. Jest nie tylko najgłębsza na Dominice, ale też najciekawsza pod względem przyrodniczym. Rzeka otoczona jest bardzo rzadko występującymi lasami bagiennymi z charakterystycznymi drzewami nazywanymi potocznie „dragon blood tree”. Swoją nazwę zawdzięczają oneczerwonej żywicy, ktora dawniej stosowana była jako środek leczniczy oraz przez poszukiwaczy złota używana do oddzielania cennego kruszcu od wody przez .

Nietrudno się domyślić, że nazwa rzeki pochodzi od rodzimych Indian, żyjących na wyspie. Dominika należy do nielicznych wysp karaibskich, na której spoktasz jeszcze potomków karaibskich Indian. Obecnie zamieszkują oni już tylko niewielki wydzielony rezerwat we wschodniej części wyspy.

Dolina Indian River zachowała swój naturalny charakter i wcale nie mnie nie zdziwiła informacja, że to właśnie ta sceneria posłużyła do nakręcenia drugiej części „Piraci z Karaibów”.
Pamiętasz motyw czarownicy zamieszkującej chatkę na brzegu rzeki? Tak, to brzeg tej rzeki. Po zakończeniu realizacji filmu domek nie został rozebrany i stał się jedną z atrakcji podczas wyprawy w głąb rzeki.

 

Fuzja smaków i zapachów

Często słyszę, że Karaiby to kraje trzeciego świata. Nie jest mi po drodze z tą opinią. Wszystko bowiem zależy od tego, co dla Ciebie jest najważniejsze w życiu. Z pewnością nie umrze się tu z głodu czy z przemarznięcia. Klimat jest ciepły przez cały rok a ziemia dostarcza tyle świeżych owoców, warzyw i przypraw, że starczy dla każdego. Przekonaliśmy się o tym podczas wielu wycieczek w głąb wyspy.

Podczas zwiedzania wyspy nasz przewodnik zatrzymywał się co chwilę, by zerwać nam liście laurowe (wiecie, że są też takie o zapachu mięty, cytryny i np. anyżku?), trawę cytrynową, odłamać kawałek kory drzewa cynamonowego, wyrwać bulwę, która okazuje się cyć jadalna itd. Nie wspomnę już o owocach. Pełna paleta kolorów i smaków – od mango, papai, grejpfruta, awokado po popularny kwiat-owoc roselle, który zakwita tylko raz w roku. Mieliśmy szczęście go zobaczyć a z zerwanych owoców zrobiliśmy na jachcie przepyszny kompot. W lesie deszczowym poznajemy drzewa mango, chlebowca, guawy. Zbieramy ziarenka kawy, podziwiamy wzory na gałce muszkatołowej. Każda świeżo zerwana gałka otoczona jest lśniącym czerwonym pancerzem. Co ciekawe, tak jak w przypadku linii papilarnych, każdy jest niepowtarzalny.

Po tak spędzonym dniu, obfitym w smaki i zapachy natury, czas na tzw. wisienkę na torcie, czyli kąpiel w ciepłym wodospadzie. Dominika słynie z dużej ilości różnorodnych wodospadów. Różnią się one od siebie wielkością, ale też kolorem i smakiem wody. Wszystko zależy od zawartych w nich minerałów.

Miasteczko Portsmouth

Nasz katamaran zakotwiczyliśmy w zatoce miasteczka Portsmouth. Czas więc na spacer!
Mijamy skromne, nieco przyniszczone domy mieszkańców miasteczka. Chociaż od czasu do czasu napotykamy okazałe wille z zadbanym otoczeniem. Kolorowe domki przyciągają wzrok. Każdy z nich w innym kolorze. Nawet reklamy malowane bezpośrednio na murze lub drewnianych deskach sprawiają, że czuję się jak w bajce. Na ulicach ludzie – najczęściej kobiety ze swoimi dziećmi – sprzedają warzywa i owoce. Dzieci radośnie przekrzykują się nawzajem. Słońce, ciepło i kolory. Tylko tyle potrzeba, by postrzegać świat inaczej – przyjaźniej.

 

 

Na koniec dnia zasłużony chillout w zatoce Prince Rupert Bay i planowanie dalszej podróży

 

Cd. nastąpi 🙂

25.09.2020by admin
Podróże

Boa Vista – Dobry widok na przyszłość

A gdyby tak Święta Wielkanocne spędzić na Boa Vista, jednej z wysp archipelagu Wysp Zielonego Przylądka. A czemu nie?
Zdecydowałam się na wyjazd świąteczny na Boa Vistę z trzech powodów. Po pierwsze to idealne miejsce na robienie przysłowiowego „nic”. Drugi powód to gwarancja, że będę mogła pływać w ciepłym oceanie. A trzeci … to zwykła tęsknota za Cabo Verde. Zakochałam się w tych wyspach już 7 lat temu. Płynęłam wtedy przez Atlantyk na Karaiby. Cabo Verde było przystankiem na mojej drodze do celu.

 

 

Pustynna wyspa do zakochania

Boa Vista należy jeszcze do tych miejsc na świecie, gdzie można poczuć prawdziwą dziewiczość natury. Poczuć, że to ona ma władzę nad Tobą a nie na odwrót. To tak naprawdę jedna wielka pustynia: wewnątrz zupełnie kamienista, chociaż trafiają się piękne oazy. Na obrębach nieskazitelnie piaszczysta. Boa Vista jest bowiem najbardziej piaszczystą wyspą ze wszystkich wysp Cabo Verde. 50 kilometrów wspaniałych plaż wyspy jest prawie nietknięte.

 

Eksplorując wyspę trafisz na krajobraz przeplatany kamieniami, piaszczystymi wydmami i pojedynczymi skalistymi wzniesieniami. Kontrastem są małe palmowe gaje w środku wyspy oraz kilometry piaszczystych białych plaż tonące w turkusowym oceanie. Rzadko spotyka się kogokolwiek na drodze. Najczęściej są to zwierzęta – kozy, konie i osły. Pojawiają się jak fatamorgana. Nie wiadomo skąd. Wyschnięte krzewy wyglądają jak dzieła sztuki, a niska skalna roślinność ma tak intensywne kolory, że aż razi w oczy. Niby księżycowy krajobraz a jednak można się w nim zakochać. 

 

 

Żółwie i humbaki

Niesamowitą atrakcją wyspy są żółwie morskie i humbaki.
Spektakularne skoki tych prawe 18m długich ssaków można obserwować w okresie od stycznia do mniej więcej końca kwietnia. Miałam okazję doświadczyć emocji związanych z tym spektaklem. Jeśli chcesz obserwować je z wody, możesz skorzystać z organizowanych wycieczek jachtem lub wypożyczyć samemu jakąś łódkę. Ale nawet będąc na plaży, ich skoki są nie do przeoczenia.
Jeśli chcesz spotkać się z żółwiami to odwiedź wyspę w okresie od czerwca do września. Boa Vista jest drugim na Atlantyku, a trzecim w świecie miejscem składania jaj żółwi morskich. W tym okresie o północy i przy pełni księżyca, możesz zaobserwować marsz małych żółwików do oceanu.

 

 

Życie na wyspie

Wyspa ma najmniejszą liczbę ludności i najmniejszą gęstość zaludnienia spośród wszystkich zamieszkanych wysp archipelagu. Liczy ok. 4 200 mieszkańców z czego prawie połowa mieszka w Sal Rei – stolicy wyspy. Zajrzałam do Sal Rei dosłownie na chwilę. Chciałam poczuć lokalne życie na wyspie i poczułam …. No stress! To hasło jest bardzo wymowne i myślę, że nie muszę już nic więcej pisać.

 

Moją uwagę przykuła wszechobecna muzyka i taniec. W ciągu dnia na dachach i tarasach zobaczysz i usłyszysz muzyków ćwiczących do wieczornych występów. Muzyka odgrywa ważną rolę na Wyspach. To stąd pochodziła znana na całym świecie diva Cesaria Evora. Wyspy mają swoje charakterystyczne style muzyczne i taneczne. Najpopularniejsze to morna, coladeira, batuku, funana, tabanka. Styl muzyczny i taneczny noszą tą samą nazwę. Zresztą zobacz poniższe nagranie i przekonaj się, ile w tym tańcu jest emocji i przekazu:-)

 

 

Lokalne nalewki wg polskiej receptury

 

Podczas jednej z wycieczek dotarliśmy do małego baru na końcu plaży Santa Monica. Idealne miejsce na kąpiel w oceanie i oglądanie zachodu słońca przy pysznych drinkach. Spróbowaliśmy nalewki z lokalnych owoców. Do wyboru tamaryn, marakuja i papaja. Byłam zaskoczona smakiem. Prawdziwe delicje. Zapytałam gdzie można kupić takie nalewki, a barmanka wskazała na grilującą przy parze parę. W ten sposób poznaliśmy autorów nalewek, żyjące od lat na wyspie polsko-ukraińskie małżeństwo: Swietę i Mirka. Akurat w ten dzień postanowili zostać i nocować na plaży przy barze. Mirek ze Święta towarzyszyli nam już do końca pobytu na wyspie. Właściwie to wzięli nas pod swoje skrzydła. Zabrali na festyn w niedaleko położonej osadzie, na koncert lokalnej muzyki itd. A do tego wszystkiego zaprosili do swojego domu i do manufaktury, w której powstają te przepyszne nalewki. W ten sposób wróciłam do Polski bogatsza o nową fantastyczną znajomość. Jestem wdzięczna za takie przygody.

 

 

A święta?

No tak, prawie bym zapomniała. Akcent świąteczny też był:-) Bo część rodziny udało mi się zabrać ze sobą! I było jak na zdjęciu ? Pięknie!

 

 

Do napisania już wkrótce

12.04.2020by Agnes
Easy Yachting, Podróże

Powrót do przeszłości w Nelson’s Dockyard

Jestem fanką żeglowania i jachtingu. Uprawiam ten sport już od wielu lat. Kocham w ten sposób podróżować i zwiedzać najdalsze zakątki świata. Innymi słowy, lubię żyć na jachcie. Jacht to dla mnie dom i środek transportu. Taki kamper, tylko że na wodzie. 

O karaibską wyspę Antigę zahaczamy właściwie tylko z jednego powodu – żeby wpłynąć do English Harbour. W tej naturalnej zatoce wrzynającej się głęboko w ląd wyspy mieści się Nelson’s Dockyard, stocznia nazwana na cześć słynnego angielskiego admirała Horatio Nelsona.

Antigua to jedna z niewielu wysp, na której są zachowane i przestrzegane tradycje związane z przypłynięciem jachtu do portu, na stały ląd. Wchodząc do portu musimy wciągnąć na maszt nie tylko flagę danego kraju ale także flagę w kolorze żółtym. W czasach kolonialnych oznaczało to, że wszyscy na jachcie są zdrowi i wolni od jakichkolwiek chorób. Po zacumowaniu w porcie lub zakotwiczeniu w zatoce zejść na ląd ma prawo tylko kapitan, reszta załogi musi pozostać na jachcie. Dopiero po odprawie i otrzymaniu odpowiedniego zezwolenia reszta załogi może zejść z łódki. Taka tradycja 🙂


Nelson’s Dockyard to dzisiaj niezwykle urokliwa przystań portowa z ujmującą obsługą. Jest to zauważalne nie tylko w sposobie traktowanie Ciebie jako gościa ale także w sposobie mówienia. Ich język angielski a dokładnie mówiąc akcent przypomina ten, który używany był przez londyńskie wyższe sfery chociażby na na początku XIX wieku. I jak tu nie czuć się jak dama? 😉

W Nelson’s Dockyard mieszczą się dziś odrestaurowane zabytkowe budynki byłej stoczni marynarki wojennej zamienione w muzea, sklepy, restauracje, puby, a nawet w hotel. Większość z nich pochodzi z okresu 1785-1792. A do największych atrakcji tego miejsca należą odbywające się regaty m.in Stanford Antigua Sailing Week.

 

A teraz czas już na zdjęcia niektórych miejsc:

 

Fort Berkeley , zbudowany w 1704 roku i strzegący wejścia do stoczni w English Harbour

 

 

Pillars of Hercules, zauważysz je wpływając do zatoki English Harbour

 

Wet Dock – Nelson’s Dockyart

 

 

Budynki Muzeum Stoczni Nelsona (m.in. Dom oficerów marynarki wojennej z 1855 r.)

 

 

Żaglowania, w której nadal szyte są żagle

 

 

Copper and Lumber Store 1789 – Obecnie hotel

 

 

Admiral’s Inn hotel i moja ulubiona restauracja Pillars Restaurant

 

 

Jachty i Regaty

 

 

Antiqua

 


[tg_small_content]Antiqua to wyspa położona na Karaibach, w archipelagu Małych Antyli. Wyspa należy do Wysp Nawietrznych. Wchodzi w skład państwa Antigua i Barbuda.
Małe Antyle (bo są też Duże Antyle: Kuba, Haiti, Jamajka i Portoryko), to taki łańcuszek wysp łączący dwie Ameryki. Małe Antyle zaczynają się od wyspy Culebra (należącej do Portoryko) na północnym zachodzie do okolic północno-wschodniego cypla Ameryki Południowej, a następnie ku zachodowi, wzdłuż wybrzeży Wenezueli. I to są moje ulubione Karaiby. Jeśli masz ochotę wybrać się kiedyś ze mną w taki rejs to po prostu napisz![/tg_small_content]

 

16.03.2020by Agnes
Page 2 of 2«12

Kategorie

  • Autorka
  • Easy Yachting
  • Historie osobiste
  • Opowiadania
  • Podróże
Ludzie

OPOWIADANIA

To teksty o bardziej literackim charakterze, w których fikcja splata się z osobistymi doświadczeniami oraz zasłyszanymi historiami. Różnorodne opowiadania – kto wie, być może są to pierwsze rozdziały przyszłej książki.

Miejsca

HISTORIE OSOBISTE

Piszę, bo chcę mówić o emocjach — nie tylko je czuć. Moje historie nie mają nikogo ranić ani niczego narzucać. Wierzę, że inni mogą się w nich odnaleźć, a mój sposób patrzenia na świat może pomóc spojrzeć na życie z innej perspektywy.

Chwile ulotne

PODRÓŻE

W czasie podróży spotykam ludzi i doświadczam odmiennych kultur oraz religii, które pokazują mi, że świat może wyglądać zupełnie inaczej, i że ten inny świat ma do tego pełne prawo. Uczę się szacunku, otwartości i pokory. Z każdej podróży wracam z nową lekcją, czasem to myśl, czasem emocja, a czasem zupełnie nowe spojrzenie. Tymi właśnie doświadczeniami, refleksjami i opisami miejsc chcę się tutaj z Tobą dzielić.

Ludzie

Jestem zwykłą, prostą kobietą. Moja głowa jest za to pełna historii. Nazbierało się ich tyle, że w końcu musiały wybrzmieć. Dlatego piszę – o tym co jest moją siłą i o doświadczeniach, które pomogły mi na nowo poukładać wartości. Jestem Aga. Opowiadam historie. Dla siebie. I dla Ciebie.

Cabo Verde dziecko Dzień Matki dzień ojca easy yachting Karaiby katamaran matka morze karaibskie ocean podróż podróże wyspy karaibskie yachting życie

“I started with Brixton to provide you with daily fresh new ideas about trends. It is a very clean and elegant Wordpress Theme suitable for every blogger. Perfect for sharing your lifestyle.”

Przyglądam się wszystkim ludziom,

sobie zaś najuważniej.

© 2025 Aga opowiada