• HOME
  • OPOWIADANIA
  • HISTORIE OSOBISTE
  • PODRÓŻE
  • AUTORKA
Aga Opowiada – Krótkie historie - The value of emotions come from sharing them, not from having them
  • Opowiadania
  • Historie osobiste
  • Podróże
  • Autorka
Aga Opowiada – Krótkie historie - The value of emotions come from sharing them, not from having them
  • Opowiadania
  • Historie osobiste
  • Podróże
  • Autorka
Aga Opowiada – Krótkie historie - The value of emotions come from sharing them, not from having them

Kategorie

  • Autorka (3)
  • Easy Yachting (8)
  • Historie osobiste (10)
  • Opowiadania (5)
  • Podróże (10)

Aga opowiada - Historie osobiste

Pisanie stało się dla mnie formą autoterapii.
Metodą szczerego stwierdzenia, co naprawdę czuję.
Muszę zacząć pisać, żeby wyraźnie zobaczyć swoje emocje – i je zrozumieć.

Piszę szczerze, bo wierzę, że ktoś może się w tych historiach odnaleźć.
To opowieści o emocjach i doświadczeniach, które pomogły mnie –
może pomogą też Tobie. Dlatego postanowiłam dzielić się swoimi historiami – szczerze i bez filtra.

Nie przeszłam przez życie bez ran. Blizny przypominają mi, że cierpiałam – ale wyzdrowiałam.

Easy Yachting, Podróże

Powiem Ci jak wstanę

Kocham ten moment, kiedy oddaję cumy i odpływam. Zostawiam za sobą ląd i udaję się w rejs. A właściwie w podróż, którą odbywam z małą grupą ludzi na bardzo ograniczonej przestrzeni – na jachcie.
Z założenia organizowane przeze mnie rejsy mają być dla ich uczestników pełnym relaksem. Bez obowiązku obsługi jachtu czy warunku posiadania jakichkolwiek umiejętności żeglarskich. Czymś w rodzaju wakacji w agroturystyce, czy podróży kamperem. Z taką różnicą, że tym kamperem jest komfortowy katamaran pływający po morzu, a zamiast agroturystyki uprawiasz aqua-turystykę. Dlatego wybierając się z grupą na rejs nie nastawiam się na wypoczynek w klasycznym tego słowa znaczeniu. Organizuję rejs, by pokazać życie na jachcie – mój art of living, i żeby nim zarażać innych. Jadę z nastawieniem na ludzi i na uwolnienie w sobie i w innych wewnętrznego dziecka, które każdy z nas nosi w sobie. Ale o którym tak często zapomina żyjąc w klatce sztucznie wykreowanych norm i zasad dzisiejszego cywilizowanego świata. To właśnie to wewnętrzne dziecko pozwala nam na życie tu i teraz. Nie martwi się o to co było i co będzie.
Na jachcie liczą się pierwotne potrzeby – zdobycie jedzenia, picia i … warunki pogodowe. Porzucenie lądu sprawia, że umysł ponownie otwiera się na dostrzeganie piękna w prostocie i odkrywanie i zdefiniowanie szczęścia na nowo.
Bo przecież szczęście to nic innego jak kochanie życia – w każdej jego odsłonie. Każdy z dotychczas odbytych rejsów był niepowtarzalny. Wszystko za sprawą jego uczestników i oczywiście życia na jachcie, które płynie zupełnie inaczej, niż na lądzie. We wspólną podróż zabieram często zupełnie nowych, nieznanych mi ludzi. Towarzyszą mi też znajomi, przyjaciele czy rodzina. Ale i wtedy za każdym razem jest inaczej. Wpływa na to akwen, po którym pływamy oraz czas – bo zgodnie ze słowami piosenki, „każdy czas znaczy swój ślad”. Tak też było podczas tegorocznego rejsu w Chorwacji. To był rejs ośmiorga zupełnie różnych, bardzo silnych osobowości, ale też bardzo dojrzałych emocjonalnie ludzi. I wydawałoby się, że to ja mam potrzebę dania czegoś od siebie, pokazania czym jest prawdziwa wolność i radość z życia. A tu okazuje się, że dostaję dużo więcej w zamian.
Jedna z uczestniczek rejsu powiedział mi na koniec, że „nie wiedziała, że jest tylu pięknych ludzi na świecie”.
To zdanie jest dla mnie największa nagrodą i motywacją do organizowania kolejnych rejsów w stylu easy yachting.

Na rejsie również została zdefiniowana nowa pora dnia: „powiem Ci jak wstanę” Czasami odnoszę wrażenie, że rejsy jachtem są czymś więcej, niż czystą formą hedonizmu i lenistwa;-) Że przyjmują pewnego rodzaju formę warsztatów rozwojowych dla jego uczestników. Może nie wszystkim jest z tym po drodze, ale ta ograniczająca nas przestrzeń, bliskość i brak możliwości ucieczki powodują ,że w przyspieszonym tempie odbywamy szkolenie z rozwoju osobistego czy budowaniu relacji interpersonalnych. Jeśli teraz zadajesz sobie pytanie, czy taki rejs jest dla Ciebie? To powiem tak, nie dowiesz się, dopóki nie spróbujesz 😉
Nie nastawiaj się, nie miej żadnych oczekiwań. Po prostu rzuć się na głęboką wodę – w przenośnym, jak i prawdziwym tego słowa znaczeniu. I nie bój się. Nie utoniesz, w razie potrzeby przybędę na ratunek.
19.09.2021by Agnes
Easy Yachting, Historie osobiste

Krótka opowieść o nicnierobieniu

Od pewnego czasu pielęgnuję „nicnierobienie”. To czas, w którym nie wykonuję żadnej aktywności, a czerpię z niego radość. Czas, w którym to ja słucham tego, co mam sobie do powiedzenia, a nie tego co mają do powiedzenia inni – czas na ciszę, spokój i bezruch.

Czy mam z tego powodu wyrzuty sumienia! O nie! Liczy się efekt – utrzymanie zdrowia psychicznego, co w dzisiejszych czasach jest nie lada wyzwaniem.

Odcinam się od bodźców, które codziennie wysyła świat zewnętrzny – od rozmów i spotkań, reklam, ofert mających sprawić, że będę szczęśliwa (a w sumie, to dlaczego ktoś zakłada – wkłada mi do głowy, że nie jestem?), od niezliczonych propozycji samorozwoju, warsztatów, webinarów itd. A to wszystko po to, by nawiązać prawdziwy kontakt z sobą. Posłuchać własnych myśli, nie odrzucać ich i nie wypierać poprzez stawianie przed sobą nowych wyzwań.

I właśnie w celu nicnierobienia wyczarterowałam houseboat na Mazurach

 

Kraina Wielkich Jezior Mazurskich wzbudza piękne emocje. Jeziora różnej wielkości , połączone kanałami i przesmykami. Raj dla żeglarzy! Nie poczułam , żeby były „zapchane”. Pewnie dlatego, że przemierzałam je tylko od strony wody. Jeśli będziesz unikać miejsc typu „Wieża Eiffla” to zawsze znajdziesz miejsce, w którym będziesz tylko dla siebie. Byłam sama ze sobą z dala od lądu otoczona naturą i jej dźwiękami.

https://agaopowiada.pl/wp-content/uploads/2021/07/MOV_4499.mp4
https://agaopowiada.pl/wp-content/uploads/2021/07/signal-2021-07-03-221906.mp4

Osobiście jestem fanką jachtów żaglowych, ale świadomie wybrałam na tę wyprawę łódź motorową. Nudy na pudy, pójście na łatwiznę? Ani jedno ani drugie! Wszystko zależy od tego, czego potrzebujesz w danym momencie. Może samo pływanie houseboat’em nie daje tej przyjemności co jachtem żaglowym. Ale łódź motorowa bardziej sprzyjała realizacji mojego celu – „nicnierobienia”.

Jacht motorowy zapewnił mi odpowiedni komfort – znacznie więcej miejsca niż na jachcie żaglowym, brak konieczności stawiania żagli, czy też składania masztu przepływając pod mostami no i oczywiście możliwość przemieszczania się w wybranym kierunku bez zwracania uwagi na wiatr i czas.
Korzystałam z tarasu na dachu łodzi (sundeck), na której dodatkowo miałam sterówkę. Pełny relaks!

Karaibskim zwyczajem wyszukiwałam zatoczkę lub dogodne miejsce przy szuwarach i zostawałam tam na noc, a czasem nawet na dwa nawet trzy dni.
Stanie jachtem na kotwicy nie jest w zwyczaju wśród mazurskich żeglarzy. Większość z nich kryje się na noc w szuwarach przy brzegu lub szuka kei.

Lubię życie na jachcie. Potrafiłabym na nim zamieszkać:
Daje mi to poczucie wolności i uświadamia, co jest w życiu ważne.
Ograniczona przestrzeń nie pozwala na kolekcjonowanie rzeczy materialnych. Bo i tak nie zabiorę ich przecież w podróż. Coraz bardziej dostrzegam , że to nie rzeczy nas wiążą z lądem, ale nasze przywiązanie do nich.

Myślę, że udało mi się połączyć dwa pragnienia: „nicnierobienia” i spędzenia czasu na łodzi i wodzie.
Napisałam ten tekst, żeby Cię zainspirować i podzielić się moim szczęściem. A to dlatego, że nie wystarczy mi, bym tylko ja była szczęśliwa – trzeba jeszcze, by szczęśliwi byli inni, na przykład Ty! A może Ty masz inną metodę, inne miejsca, w których odnajdujesz ciszę, spokój i bezruch, by nawiązać ten prawdziwy kontakt sobą?
https://agaopowiada.pl/wp-content/uploads/2021/07/MOV_4425.mp4
28.07.2021by Agnes
Historie osobiste

Ja nie jestem Mamą. A Ty?

26 maja obchodzimy w Polsce Dzień Matki, za parę dni później Dzień Dziecka. To są piękne święta i tyle! Media społecznościowe zalewa fala wyrażania uczuć. I to jest super! To jest ważny dzień i wszystkie Mamy powinny się nim delektować, a te które chcą – emitować swoje emocje wszystkimi kanałami świata.

Ja, mimo wielu staraniom nie zostałam mamą. Ale jestem szczęśliwą kobietą ! W tych dniach blisko mi do tych kobiet, którym nie było dane urodzić i mieć dziecko/dzieci, lub które poroniły. Możecie to uznać za dziwactwo, ale po prostu takie fale odbieram. Oczywiście ma to związek z własnym doświadczeniem oraz z faktem, że byłam świadkiem rozczarowań innych par starających się o dzieci. Mam też w gronie znajomych przykłady kobiet i par cierpiących z tego powodu, nie mogących dać sobie rady z tym, że może nigdy nie będą mieć własnych dzieci. Nie chciałabym jednak, aby mój post był odebrany jako potrzeba otrzymania współczucia, zwrócenia na siebie uwagi lub co gorsza, psucia innym nastroju.

Czy wolno mi o tym głośno mówić? Jeżeli uważasz, że nie, to nie czytaj dalej.

Wiem, że po drugiej stronie lustra jesteś Ty, kobieta Nie-Mama. I albo udało Ci się przerobić ten temat i jesteś w tym miejscu co ja, cieszysz się widząc radość innych matek, albo cierpisz. Nie bądź zła na mnie, że to mówię. Nie chowaj się, nie udawaj, że jest inaczej. Jeśli potrzebujesz czasu na smutek, złość to jest to jak najbardziej w porządku. Mam jedynie nadzieję, że jest ktoś, kto czuwa przy Tobie.
Nie jestem w stanie pomóc Ci bezpośrednio ale napiszę coś, co może pomóc Twojej duszy i dodać Ci trochę energii? Po prostu coś od mojej duszy dla Twojej duszy!

Ta jedna chwila
W pewnym momencie podjęłam decyzję, że to koniec starania się o potomstwo. Jeśli myślisz, że to przyszło mi łatwo to się grubo mylisz. I teraz z mojego doświadczenia wyniosłam, że czasem w trudnych chwilach – które potrafią trwać latami – wystarczy nawet jedno słowo, jedno zdanie wypowiedziane w nieoczekiwanej albo odpowiedniej chwili i nagle zaczynasz widzieć siebie, to co się z Tobą dzieje z innej perspektywy. To jak przebudzenie, taki „pstryczek elektryczek” z dobrą energią. Tak było w moim przypadku. Usłyszałam „Agnieszko, ale Ty wiesz, że można być też szczęśliwym bez dzieci, prawda? I to był ten moment! Plus delikatny dotyk mojej dłoni w momencie wypowiadania tych słów. Nie da się tego opisać. To były słowa wypowiedziane przez doświadczoną osobę, którą wielu stawia sobie za wzór – ja również.

Widzieć na nowo
Zaczęłam wtedy znowu myśleć na trzeźwo. Zastanawiać się. Po pierwsze czy ja naprawdę chciałam mieć dzieci, czy też musiałam pasować po prostu do pewnego schematu? Dotarło do mnie, że nigdy o tym nie myślałam, nie przemyślałam tego dla siebie samej. Dostrzegłam wtedy przez co przeszłam przez te parę lat starając się z mężem o dziecko. Przez co przeszliśmy oboje.


Jest nas Dwoje
Coś czego wtedy nie zauważałam, to ta druga osoba obok mnie, mój mąż. Bo czy prawo do cierpienia mam tylko Ja? No nie, nie widziałam wtedy, że On walczy podwójnie – O mnie i o nasze Dziecko. Oczywiście, nigdy mężczyzna nie będzie czuć tego bólu, który odczuwa kobieta. Ale też czuje i jego świat wali się w inny sposób. Wali się świat dla obojga!

Presja społeczeństwa
Przede wszystkim zauważyłam jaką ogromną presję wywiera na nas społeczeństwo – system i Kościół – tradycyjnie mocny w naszym kraju. To co siedziało w mojej podświadomości to twierdzenie, że kobieta spełniona to tylko taka, która zazna macierzyństwa. Jeśli nie uda Ci się urodzić naturalnie to coś jest z Tobą nie tak, a jak próbujesz wspomagać to jesteś przeklęta. Przyznaj sama, ile razy usłyszałaś: „Nie masz dzieci, nigdy nie zrozumiesz” czy „Nie mądrz się, bo nie masz dzieci” lub, „A co Ty możesz na ten temat wiedzieć”, „Kobieta, która nie ma dzieci jest pozbawiona najpiękniejszego doświadczenia na świecie” …. To bardzo krzywdzące słowa. Ale w drugą stronę, osoby mające dzieci, nie mogą wiedzieć, jak to jest, kiedy się nie ma dzieci … tzn. w sensie pozytywnym. Nie będę rozwijać tego wątku. Będziesz miała ochotę, to mnie o to zapytasz…

Ze skrajności w skrajność
Przekonałam się też, że jest cała masa cudownych ludzi, którzy chcą Cię wspierać i otoczyć empatią. Niestety wtedy potrafi dojść to absurdu – zaczynają obchodzić się z Tobą jak z jajkiem. Starają się uważać co mówią, żeby Cię tylko nie urazić. Hm, tak źle i tak nie dobrze? Taka rzeczywistość 🙂 

Życie – kocham Cię nad życie
Często słyszę od innych, że byłabym wspaniałą mamą. To jest miłe, bo myślę sobie, że chyba jestem fajnym człowiekiem, skoro tak mówią. Ale czy bym nią była naprawdę? Tego nie wie nikt. Może byłabym dobrą mamą, może nie. A może mam inną role do spełnienia na tym świecie, rolę która nie jest ani lepsza ani gorsza, ale równie ważna? Przyjmuję to co mi przeznaczone z pokorą i żyję!
Jest mi dobrze tak jak jest! Związek z mężem się nie rozleciał, wręcz przeciwnie, jest mi dobrze w naszym związku. Zapytana kiedyś czy nie brakuje mi dziecka czy nie brakuje mi tego uczucia odpowiadam: Brakować może Ci czegoś co znasz. Jak czegoś nie zaznasz, to nie może Ci też tego brakować! Jeśli Ciebie opisane doświadczenie nie dotyczy, to proszę nie czuj współczucia dla mnie. Czuj radość i wiedz, że mam zajebiste życie!

I tego życzę każdej kobiecie, każdej parze niezależnie od płci … Żyjcie! Bo jesteśmy tu na chwilę!
28.12.2020by Agnes
Page 2 of 5«1234»...Last »

Kategorie

  • Autorka
  • Easy Yachting
  • Historie osobiste
  • Opowiadania
  • Podróże
Ludzie

OPOWIADANIA

To teksty o bardziej literackim charakterze, w których fikcja splata się z osobistymi doświadczeniami oraz zasłyszanymi historiami. Różnorodne opowiadania – kto wie, być może są to pierwsze rozdziały przyszłej książki.

Miejsca

HISTORIE OSOBISTE

Piszę, bo chcę mówić o emocjach — nie tylko je czuć. Moje historie nie mają nikogo ranić ani niczego narzucać. Wierzę, że inni mogą się w nich odnaleźć, a mój sposób patrzenia na świat może pomóc spojrzeć na życie z innej perspektywy.

Chwile ulotne

PODRÓŻE

W czasie podróży spotykam ludzi i doświadczam odmiennych kultur oraz religii, które pokazują mi, że świat może wyglądać zupełnie inaczej, i że ten inny świat ma do tego pełne prawo. Uczę się szacunku, otwartości i pokory. Z każdej podróży wracam z nową lekcją, czasem to myśl, czasem emocja, a czasem zupełnie nowe spojrzenie. Tymi właśnie doświadczeniami, refleksjami i opisami miejsc chcę się tutaj z Tobą dzielić.

Ludzie

Jestem zwykłą, prostą kobietą. Moja głowa jest za to pełna historii. Nazbierało się ich tyle, że w końcu musiały wybrzmieć. Dlatego piszę – o tym co jest moją siłą i o doświadczeniach, które pomogły mi na nowo poukładać wartości. Jestem Aga. Opowiadam historie. Dla siebie. I dla Ciebie.

Cabo Verde dziecko Dzień Matki dzień ojca easy yachting matka podróże

“I started with Brixton to provide you with daily fresh new ideas about trends. It is a very clean and elegant Wordpress Theme suitable for every blogger. Perfect for sharing your lifestyle.”

Przyglądam się wszystkim ludziom,

sobie zaś najuważniej.

© 2025 Aga opowiada